Co uszczęśliwia nasze dzieci?

Wchodząc do sklepu z zabawkami może rozboleć głowa i można nabawić się oczopląsu od kolorów, możliwości i ilości rzeczy.  Współcześnie w sklepie z zabawkami wybór jest ogromny, producenci kuszą nas superrozwijającymi i super świetnymi zabawkami, którymi podobno nasze dziecko będzie zachwycone. Kupujemy więc drogie , porządne zabawkę na różne okazje, a bez okazji łapiemy w przelocie jakieś tanie drobiazgi, które wpadną nam w oczy podczas zakupów w supermarkecie. Tym samym pokoje naszych dzieci powoli (albo i dość szybko 🙂 ) zapełniają się wieloma zabawkami,  a one mimo to narzekają na nudę….

Po co kupujemy zabawki naszym dzieciom? Po to by miały się czym bawić- odpowiedź nie jest skomplikowana. Jednak okazuje się, że to nie jest cała prawda. Biorąc pod uwagę dużą część współczesnych dzieci, których pokoje wyglądają jak sklepy z zabawkami to śmiem twierdzić, że  ich rodzicami kierują różne ukryte (chwalebne lub mniej chwalebne) motywacje. Jakie? I co z tego wynika? 

Rozmawiając z rodzicami o zabawkach, czytając fora, podsłuchując rozmowy między słyszałam o takich:  Mamy mówiły, że kupują dzieciom zabawki, bo chcą okazać im miłość, troskę; w nagrodę; bo chcą by się rozwijało; bo chcą zobaczyć uśmiech na ich twarzy; bo przecież dzieci muszą mieć zabawki, nie? ; by mieć chwilę spokoju, odpoczynku; by mieć chwilę, żeby coś zrobić na spokojnie; by miało coś swojego; bo chcą by nie było gorsze od innych dzieci; by się nie nudziło; by się uspokoiło; by odwrócić jego uwagę od nieprzyjemnych zdarzeń; bo tyle jest pięknych zabawek…. 

Patrząc na to wszystko mi osobiście nasuwa się jeden wniosek: kupujemy zabawki, bo chcemy, by nasze dzieci były szczęśliwe. Ale dlaczego niby zabawki miałyby mieć taką moc? Czy zabawki naprawdę uszczęśliwiają nasze dzieci?

Jeśli spojrzycie do Słownika Języka Polskiego to znajdziecie taką definicję zabawki: "przedmiot służący dzieciom do zabawy". Po pierwsze: zabawka jest to przedmiot, nie żaden konretny, teoretycznie każdy, który gdy znajdzie się w ręce żądnego zabaw właściela będzie (w zależności od wieku malucha) manipulował nim, rzucał, budował, czy udawał, że jest to coś innego. 

To może być każda rzecz (dlatego wasze dzieci tak często bawią się przemiotami codziennego użytku, jak garnki, stołki, kable)

najważniejsza jest zabawa!  

Zabawa a nie zabawki są esencją dzieciństwa. Potrzeba zabawy jest tym, co łączy dzieci na całym świecie. To zabawa uszczęsliwia dzieci. 

Zabawki są tylko rzeczami, takimi jak talerze, stół, samochód, czy sukienka. Taka sukienka jeśli jest dobrze skrojona, w ładnym kolorze i jeszcze do tego niezbyt droga to może poprawi nastrój właścicielce, ale czy ją uszczęśliwi? Na pewno nie. 

Kto widział roczniaka, który ma przestrzeń do wybiegania się, czy dwulatka, który ma możliwość bezstresowego brudzenia się przy masie lub trzylatka urządzającego sobie "bazę" ten sam już wie, że to aktywność, zabawa powoduje dumę, radość, wiarę we własne możliwości i wiele innych cech. Jednym słowem uszczęśliwia.

Podsumujmy więc: 

Mniej zabawek, wiecej zabawy! 🙂

(spójrz tutaj )

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *