Najważniejsza jest przyjemność.

Zabawa dziecka ma dużo wspólnego z pracą człowieka dorosłego. Jednak jedna z jej cech odróżnia ją od pracy wyraźnie.

W każdej zabawie musi (!) najważniejsza jest przyjemność. I ona jest niezbędna, by zabawa była zabawą, a nie pracą, ani obowiązkiem.

Moje dziecko mogłoby się bawić 15 godzin dziennie!- powiedziała do mnie z nutą zdziwienia i oburzenia moja koleżanka, mama wtedy prawie dwuletniego chłopczyka. Maluch może się tyle bawić z jednego powodu, zabawa- obojętnie jaka, byle taka na którą ma chęć- sprawia mu olbrzymią frajdę.

Każdy maluch lgnie do tego by się bawić. Syn mojej koleżanki jak większość dzieci mógł całymi godzinami jeździć po pokoju samochodami, układać klocki, szperać w różnych miejscach, przekładać przedmioty z miejsca na miejsce, czytać książeczki i tak dalej… Nie był do tego przymuszany, to on to działanie inicjował. Sprawiało mu to olbrzymią radość i na pierwszy, zupełnie nie fachowy rzut oka można było dostrzec, że go to rozwija. Bawiąc się autami, zaczął mówić słowo auto i rozpoznawał marki samochodów, szperając po domu nauczył się gdzie co ma w domu swoje miejsce, czytając książki nauczył się rozpoznawać zwierzęta i ich odgłosy.


Zabawa to jest to, co dziecko chce i powinno robić całymi dniami. Niemowlak wkłada do buzi każdy przedmiot, który mu podamy i gaworzy, roczniak przemieszcza się po całym domu, otwiera każdą szafkę i wyciąga jej zawartość, dwulatek powtarza po nas każde słowo i lubi tańczyć, trzylatek wykleja i tnie nożyczkami papier.  We wszyskim tym jest niesamowite zadowolenie.


Czasem zdarza się taka sytuacja, że  już wymyśliłeś super zabawę i jesteś przekonany, że dziecko będzie się też świetnie przy niej bawiło. Gdy już przygotujesz miejsce i przybory do realizacji tej niezwykle rozwijającej i kreatywnej zabawy znalezionej w internecie (tak pięknie w nim wyglądała :)) to może się okazać, że twój maluch może nie być nią zupełnie zainteresowany. I co wtedy? Namawiać, dokończyć zabawę za niego, terroryzować? Nie, odpuścić. A zamiast tego powygłupiać się z własnym dzieckiem na kanapie i połaskotać go- ot tak- bez przymusu. Gdy jest przymus, znika przyjemność.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *