Gdzie ona tu widzi jakąś zabawkę ?!

     To był wtorkowy środek dnia spędzany w popularnym sklepie meblowym na literę I. Byłam tam razem z córką mojej przyjaciółki Małą Ł.

Mała miała wtedy 2,5 roku. Bardzo się lubimy z Małą Ł, wiec spędziliśmy super czas oglądając rzeczy, pokoje, wybierając sprzęty, no i  oczywiście na dziele dziecięcym spędziliśmy wiele czasu tak by Mała Ł mogła się nabawić i naoglądać. W pewnym momencie widziałam już, że Mała jest już zmęczona i znużona, a my stałyśmy na dziale z wyposażeniem biura domowego i jeszcze kawałek drogi do wyjścia był przed nami. Ja oglądałam, a  Mała Ł rozglądała się trzymając mnie za rękę. Nie zwracałam na nią wtedy za bardzo uwagi, gdy ona nagle zerwała się i zaczęła biec na drugi koniec pomieszczenia krzycząc:


Ooo, zabawka!!

Pierwsza moja zdziwiona myśl: Gdzie ona widzi tu jakąś zabawkę?! Okazuje się, że Mała Ł zobaczyła kosz wypełniony… kuchennymi lejkami w pięknych błyszczących kolorach ( swoją drogą dziwne, że stał na dziale zupełnie z tym przedmiotem niezwiązanym, ale ta firma, z tego co wiem, tak robi; chyba po to, żebyśmy wiedzieli, że do działu z akcesoriami kuchennymi się zbliżamy, albo coś w tym stylu…:). Mała upodobała sobie żółty i zadowolona, uśmiechnięta przyniosła pokazać. Nadal byłam zdziwiona zaistniałą sytuacją, ale widząc jej zadowolenie oczywiście od razu kolorowy lejek wrzuciliśmy do kosza na zakupy. I kupiliśmy! Piękną, kolorową, upatrzoną zabawkę za całe 3 złote i trochę groszy, ha!


Często mam też podobne historie w pracy i bardzo je uwielbiam. Po co nam drogie zabawki, wymuskane i świecące? Zdarza się bardzo często, że wyciągam papierowe talerze w kolorowe kropki i pokazuje je dzieciom z entuzjazmem i one to łapią w mig. Zaraz ze mną wygłupiają się i wkładają te talerze na głowę, kręcą nimi po ziemi, czy stają na nim i poruszają się z nimi jakby to były łyżwy, a w ogóle już kultową zabawą jest udawanie, że to kierownica auta. Wszystkie 2-3 latki na zajęciach chwytają ten pomysł i bawią się wyśmienicie.

I tak oto przedmioty codziennego użytku, za grosze, zupełnie nie mające przeznaczenia zabawki, stają się nią, a dzieciom na ich widok błyszczą się oczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *