Rodzicielstwo na luzie. Recenzja książki Toma Hodgkinsona „Być rodzicem i nie skonać. Rodzicielstwo na luzie”

rodzicielstwo na luzie

Ta książka powinna być przeczytana przez każdego rodzica, który przejmuje się i stresuje własnym rodzicielstwem.

To jest jedna z takich książek, którą bardzo lubię, do której ostatnio często wracam, którą czytałam już kilkukrotnie, często ją przeglądam, zawsze poprawia mi humor i które we mnie jakoś rezonuje.
 

Jej okładka umieszczona powyżej moim zdaniem  jest nie adekwatna do treści tej publikacji. Nie sugerujcie się nią. Książka Toma Hodgkinsona "Być rodzicem i nie skonać. rodzicielstwo na luzie" to naprawdę urokliwa pozycja. Nie poradnik, nie wszystko wiedzący autor, tylko rozważania o wychowaniu ubrane w poczucie humoru, dystans do siebie, dzieci i rodzicielstwa. Manifest rodzicielstwa na luzie.


Postawiłabym tą książkę na podobnej półce co popularna pozycja  "W Paryżu dzieci nie grymaszą"- dobrze się ją czyta, wprawdzie człowiek nie ze wszystkim się zgadza, ale za to kilka fragmentów daje mu do myślenia, a całość zainspiruje. Ponadto jest dobrze napisana i sympatycznie się ją czyta.


Jest kilka powodów, dla których czytając "Rodzicielstwo na luzie" spędziłam naprawdę dobry czas i ją lubię


Po pierwsze za poczucie humoru. Mnóstwo w niej zabawnych i luźnych żartów (strzeżcie się, czasem można w nie uwierzyć!), ale też ironii, sarkazmu. No cóż, brytyjski humor!


Po drugie za inteligencje. Trzeba przyznać, że autor to człowiek oczytany- cytuje Rousseau, Lawrence, czy Locke…


Po trzecie za praktyczność. Mówi o prostych sposobach na wprowadzenie luzu do życia z dziećmi: więcej przebywać w towarzystwie z innymi ludźmi- dorosłymi i dziećmi, mniej pracować (mniej zarabiać), ale mieć więcej czasu, zamiast na wakacje zagraniczne jeździć do miejsc, gdzie jest przyroda (choćby pod namiot, czy do znajomych mieszkających na wsi), co powoduje, że wydajemy mniej pieniędzy, a nasze dzieci mają wiecej zabawy (przyroda- kamyki, patyki, liście, woda- dzieci to uwielbiają)…. Czasem te rzeczy są oczywiste, ale cóż- myślę, że we współczesnym świecie musimy sobie te oczywistości przypominać 🙂


A na koniec kilka fragmentów, by zachęcić- zniechęcić, się okaże!


"Powtarzam więc: wyrzućmy zabawki. Nie kupujmy ich. Postawmy na prostotę. Zróbmy je sami. Nie przyzwyczajajmy dzieci do nadmiaru- szczególnie kiedy są małe i nie uwiódł ich jeszcze świat komercji." i dodaje: "Można sporo zaoszczędzić." i "przestańmy kupować- a otworzy się przed nami nowy świat radości i kreatywności."


"Jeśli rodzice zdołają tak zorganizować swoje sprawy, by od pierwszego do trzeciego roku życia dziecka mogli oboje być w domu i cały czas mieć pomoc rodziny, lokatorów, sąsiadów, albo niańki, jeśli ich na to stać- to z pewnością będzie mądre wyjście. Im większa ekipa, tym lepiej. Odciążą mamę, która nigdy przenigdy nie powinna wszystkiego robić sama. To szaleństwo! W tych pierwszych latach lepiej jest mieć czas niż pieniądze. Na zarabianie przyjdzie pora później. "


" W wychowaniu ważne jest nie to, co robimy, tylko to, co robimy, tylko to, jaką mamy relację z dzieckiem. Liczy się, jacy jesteśmy. Zamiast usilnie próbować przestrzegać reguł ustalonych przez kogoś innego, musimy skoncentrować się na naszym nastawieniu do dzieci. Na dobry początek warto wykształcić w sobie trochę wdzięczności dla nich za to, że są częścią naszego życia."


"Jeżeli więc chcemy ułatwić sobie życie i uprzyjemnić je naszym dzieciom, powinniśmy tak wszystko urządzić, by dzieci jak najwięcej przebywały w  gromadzie."

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *